Reklama
Reklama

Peja emocjonalnie apeluje o pomoc dla rocznego chłopca

fot. Facebook Peji

Mały Tobiasz skradł serce Ryszarda Peji Andrzejewskiego i jego rodziny.

Nie jest tajemnicą, że Peja od kilku lat jest ojcem. W 2013 roku na świat przyszła Lilia, a w marcu ubiegłego roku Hugo. Okazuje się, że chłopiec wymagał rehabilitacji ze względu na obniżone napięcie mięśniowe. Rehabilitację u tej samej specjalistki przechodzi również mały Tobiasz, przez co rodziny się do siebie zbliżyły.

- To wyjątkowy chłopiec, który od niedawna z pewną regularnością odwiedza nasz dom. Pomimo szeregu najcięższych schorzeń (Encefalopatia niedotlenieniowo-niedokrwienna, MPD - Mózgowe Porażenie Dziecięce, WNM - Wzmożone napięcie Mięśniowe, Padaczka lekooporna, karmiony sondą żołądkową) dzielnie znosi trudy codziennej egzystencji nawet, gdy jego uśmiech zwiastuje czasem rychły atak padaczki, którego byłem również świadkiem - pisze w emocjonalnym poście na Facebooku Peja. - Tobiasz bardzo słabo widzi, ale bardzo dobrze reaguje na dźwięki. Lubi te same piosenki, które śpiewałem z moją córką, kiedy była w jego wieku. Tobiasz jest też bardzo podobny do naszego Huga - dodaje.

- Ludzie, których nie dotknęło podobne nieszczęście, nie mają pojęcia z czym się tak naprawdę borykają ludzie, których każde 24 godziny zaplanowane są wyłącznie w celu opieki nad chorym dzieckiem. Dzieckiem wyłącznie zdanym na osoby trzecie - najbliższych. Tych, dla których on jest ich całym światem. Dzieckiem wobec, którego mieli tyle planów, które miało się bawić, rozrabiać, hałasować, stroić miny i mieć swoje humorki. Tymczasem Tobiasz jest całkiem innym dzieckiem. Oprócz szeregu ograniczeń nie potrafi dać najbliższym choćby kilku sygnałów więcej w postaci reakcji na daną sytuację - więcej radości, więcej uśmiechu, spontanicznych bobasowych reakcji, które znamy tak bardzo podglądając swoje pociechy. Nie wiemy, co tak naprawdę czuje sam Tobiasz, ale wiem, co czuję, kiedy biorę go na ręce i przytulam. Wie to również moja żona i zazdrośnik Hugo widząc, że mama opiekuje się jeszcze jednym małym chłopczykiem - zaznacza.

- Ojciec chłopca chodzi do pracy jak każdy prawdziwy mężczyzna, a cały wolny czas poświęca na opiekę nad synem. Dodam, że chłopiec jest u rodziców non stop na rękach. W grę nie wchodzi wózek. Już po kilku minutach Tobiasz odczuwa mega dyskomfort. Całe szczęście, że ojciec Tobiasza to dość postawny facet. Kiedy tak leży sobie przewieszony przez ramię Krzysztofa i po swojemu gaworzy jest to piękny widok. Z jaką czułością można zajmować się dzieckiem, które całe życie będzie zdane na swoich opiekunów.

Artysta zaangażował się w pomoc dla chłopca. To właśnie na jego rehabilitację będą zbierane pieniądze w trakcie organizowanego przez Peję festiwalu Hip Hop Fever 2, który odbędzie się 21 września w poznańskiej Arenie. Tego samego dnia zaplanowano premierę nowej płyty Peji - G.O.A.T. Wesprzeć chłopca można też w internetowej zbiórce TUTAJ.

- Pisząc tę słowa słyszę za ścianą krzyki dzieciaków. Kolejna aferka, którą zapewne wykręcił mój półtoraroczny syn. Niech krzyczy, niech tupie nóżką i rzuca zabawkami. Niech ryczy, niech nie śpi po nocach chcąc czytać bajki lub bawić się samochodzikiem. Niech sprawi, że będę apatyczny i zmęczony. Że od tych hałasów rozboli mnie głowa. Że po raz kolejny nie przetłumaczę któremuś z potomstwa, że nie tędy droga, by w akcie bezsilności pod nosem wycedzić przez zęby jakieś slangowe zaklęcie. Niech się dzieje. To tylko rzeczy i sprawy, o których rodzice Tobiasza nieustannie marzą. Jeśli zechcecie nam pomóc okazując swoje wsparcie będę dozgonnie wdzięczny. Rychu - kończy.

Reklama
Maksymalna liczba znaków: 1000
Nie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Forum

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Dziś w Poznaniu

19℃
11℃
Poziom opadów:
0 mm
Wiatr do:
18 km
Stan powietrza
PM2.5
4.81 μg/m3
Bardzo dobry
Zobacz pogodę na jutro