blog background
 
Waldemar Witkowski: Waldemar Witkowski
Poznań spółdzielczość Lewica polityka samorząd
metka_epoznan
Motyle w brzuchu Pawłowicz
ok
16
not ok
5
liczba odsłon: 410

Tegoroczny Woodstock będzie kojarzył się tylko z taplaniem w błocie. Jerzy Owsiak jako entomolog-chałupnik postanowił uwięzić sympatycznego owada w korpusie dużo mniej sympatycznej posłanki Pawłowicz, zachęcając ją jednocześnie do uprawiania seksu. „Niech pani spróbuje seksu! Poczuje pani motyle w brzuchu, rozluźnione plecy. Poczuje pani kwiat we włosach i przez to może się też w głowie poukładać”, zachęcał. Szczerze powiedziawszy, już dziś należy martwić się o podobne „żarty” w przyszłym roku, gdy festiwal najprawdopodobniej odbędzie się pod parasolem religijnego zlotu jakiegoś niszowego w Polsce wyznania.

 

Przekraczanie tabu i norm dobrego wychowania oraz kultury osobistej zaczyna pchać nas ku przepaści, za którą rozlega się tylko rubaszny rechot, odbywa się licytacja na chamskie odzywki, a w powietrzu czuć zgniliznę rozkładającego się savoir-vivre. Jeśli pozwolimy na barbarzyństwo, to sami się unicestwimy. Ogłada zmieni się brutalną bezpośredniość, a relacje międzyludzkie się uprzedmiotowią.

 

Nie jestem głosem sumienia, podobnie jak nie aspiruję do bycia wzorem moralnym. Po prostu zwyczajnie nie wtykam nosa w intymne sprawy innych ludzi. Dopóki klepanie kleryków po pupach nie nosi znamion molestowania i wykorzystywania pozycji przełożonego, dopóki trwa spektakl udawanego zauroczenia między prezesem Kaczyńskim a posłanką Szczypińską, dopóki posłanka Pawłowicz zajada się kanapkami na sali sejmowej zamiast zajadać się sushi z nagiego ciała modela rozłożonego na restauracyjnym stole, dopóty z dystansem i wyrozumiałością będę obserwować kolejne akty ludzkiej komedii.

 

Przed nami ciężkie miesiące, kiedy obywatele będą w różnoraki sposób prowokowani. Trzeba zachować rezerwę i stalowe nerwy, a przede wszystkim nie można wyrzec się kultury osobistej. Nie możemy utracić szacunku do samego siebie.

 

W tej sytuacji Jerzy Owsiak postąpił rozsądnie. Publicznie przeprosił posłankę, mimo świadomości, że ona nigdy na taki krok by się nie zdobyła. Pokazał w ten sposób wyższość kultury osobistej nad bezrozumnym zacietrzewieniem, jaki prezentuje pani Pawłowicz. Szkoda, że nie zrobił tego z kwiatem we włosach bądź z różą w ustach. 

Wtedy komunikat byłby jeszcze bardziej wyraźny i zyskał sympatię opinii publicznej. Choć na sympatię ze strony posłanki raczej nie może liczyć. A może się mylę? Może ona inaczej to odbierze?

WASZE KOMENTARZE
Autor bloga wyłączył możliwość komentowania tego wpisu
Zdjęcie: fot. Malwina Marciniak